Założyciel i wieloletni prezes rzeszowskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich Bolesław Opałek (1925 – 2018) był bohaterem szóstych Spotkań z Dziedzictwem Kresów organizowanych przez samorząd województwa podkarpackiego. Wydarzenie pn. „Rzeszowskie środowisko kresowe: Bolesław Opałek i Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich” zgromadziło w pomieszczeniach Muzeum Okręgowego w Rzeszowie wiele znakomitych gości: syna Bolesława Opałka – Wiesława, ks. Władysława Jagustyna, proboszcza parafii pw. Świętego Krzyża w Rzeszowie oraz dr. Mieczysława Janowskiego, byłego prezydenta Rzeszowa i senatora. Spotkanie prowadził Mateusz Werner z Departamentu Kultury Ochrony Dziedzictwa Narodowego podkarpackiego Urzędu Marszałkowskiego.

1

Wiesław Opałek opowiadał o lwowskich dziejach swojego rodu. Pierwsza wzmianka na temat nazwiska pochodzi z początku XIX w. i dotyczy Piotra Opałka, nadzorcy lwowskiego szpitala. Przybył on do Lwowa prawdopodobnie uciekając przed represjami rosyjskimi po Insurekcji Kościuszkowskiej. Piotr Opałek miał jednego syna – Antoniego. W wieku lat 16 uciekł z gimnazjum do austriackiego wojska. Służył 10 lat w pułku artylerii polowej. Po służbie wojskowej pracował w magistracie lwowskim. Zmarł w wieku 55 lat, pozostawiając jednego syna – Józefa. Józef jak jego przodkowie w wieku lat 16 uciekł do powstania styczniowego i walczył w oddziałach Leona Czechowskiego i Józefa Wysockiego. Brał udział w bitwach pod Radziwiłłowem i Potokiem. Po szczęśliwym powrocie do Lwowa ukończył preparandę dając początek nauczycielskiej sadze rodziny Opałków: nauczycielem był Mieczysław, syn Józefa, wnuk Bolesław, oraz prawnuk Wiesław (w tym zawodzie pracuje też córka Wiesława Opałka). Józef Opałek skończył swoją karierę jako dyrektor lwowskiej szkoły im. Markijana Szaszkewycza z rusińskim językiem wykładowym.

2

– Mój dziadek Mieczysław był duchem artystycznym, poetyckim, pięknie malował. Długo nie mógł znaleźć dla siebie miejsca, aż wreszcie trafił na kursy nauczycielskie, po ukończeniu których pracował w wielu lwowskich szkołach. Karierę nauczycielską zakończył na stanowisku dyrektora zasłużone w krzewieniu patriotyzmu szkoły im. Marii Magdaleny – mówi Wiesław Opałek.  

Mieczysław Opałek był znanym bibliofilem, miał bogatą   bibliotekę, dużo pisał, założył Towarzystwo Miłośników Książki we Lwowie. Po wkroczeniu Sowietów do Lwowa dziadek Mieczysław stracił stanowisko dyrektora szkoły. Po 1940 roku oparciem dla rodziny Opałków była leśniczówka koło Przeworska, gdzie leśniczym był Zbigniew Opałek, najstarszy brat Bolesława. Rodzina często tam znajdowała schronienie w burzliwych latach hitlerowskiej i sowieckiej okupacji Lwowa.  

Niepodległościowe tradycje swoich przodków kontynuował młody Bolesław, który służył w szeregach Armii Krajowej Okręg Lwów i brał udział w akcji Burza. Po zajęciu Lwowa przez Armię Czerwoną i rozpoczęciu aresztowań wśród akowców, Bolesław Opałek znalazł się w grupie żołnierzy Zgrupowania Warta AK, która ruszyła na odsiecz walczącej Warszawie. Niestety, grupa nie dotarła w Warszawy, została zatrzymana przez oddział kawalerii NKWD. Rozbrojony Bolesław Opałek wraz z kolegami z plutonu Świteź znalazł schronie w leśniczówce brata Zbigniewa, także służącego w AK. Jesienią 1944 leśniczówka została otoczona przez NKWD, Sowieci znaleźli w niej tajną drukarnię. Zbigniew Opałek trafił na zesłanie a Bolesław wraz z kolegami do mieszczącego się w popijarskim kompleksie więzienia Smierszu w Rzeszowie (dziś siedziba Muzeum Okręgowego). Po wyjściu na wolność nie wstąpił do LWP. Mógł zamieszkać we Wrocławiu, ale wybrał Rzeszów, by – jak podkreśla syn Wiesław - być bliżej swojego rodzinnego miasta. W latach 40. myślano jeszcze, że Lwów może wrócić do Polski.

W 1988 roku Bolesław Opałek zapisał się do świeżo powstałego Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich i założył rzeszowski oddział Towarzystwa, przez wiele lat był jego prezesem. Działacze Towarzystwa organizowali pomoc dla polskich szkół i kościołów we Lwowie i na Ukrainie, kupowali książki i inne potrzebne rzeczy.

- Idea pomocy tym, którzy zostali na Kresach, zawładnęła ojcem całkowicie - wspomina syn Wiesław. - Ponieważ ojciec pojmował ją w sposób najprostszy, jak tylko można było, toczyłem z nim ciężkie boje. „Trzeba pomóc, to trzeba wziąć pieniądze do kieszeni i zawieźć” – tak działał. Nie było myśli o tym, że są potrzebne do tego instytucje, jacyś ludzie, specjalne pozwolenia, itd. Zwyczajnie bałem się o ojca, który z tysiącami złotych jeździł do Lwowa. Ojciec zawsze powtarzał, „dopóki Polacy tam żyją, musi to robić”.

Z rzeszowskimi środowiskami kresowymi i Bolesławem Opałką współpracował wiele lat, jako duszpasterz, proboszcz parafii pw. Św. Krzyża w Rzeszowie ks. Władysław Jagustyn.

3

Na frontonie tej rzeszowskiej świątyni zawieszono z inicjatywy Bolesława Opałki trzy tablice związane tematycznie z dawnymi polskimi Kresami. Pierwszą w listopadzie 1998 roku w 80. rocznicę obrony Lwowa, drugą w 2003 roku, by upamiętnić zbrodnie ludobójstwa wołyńskiego, trzecia tablica zawisła w 2005 w hołdzie zamordowanym profesorom lwowskim. Ks. Jagustyn podkreśla, że Bolesław Opałek zabiegał o treść napisów na tablicach oddających prawdę historyczną o ludobójstwie na Wołyniu i że za mordem polskich profesorów stali nie tylko hitlerowcy, ale i Ukraińcy z UPA i Batalionu „Nachtigall”. – Pan Bolesław pozostał w mojej pamięci jako ten, który podczas odsłonięcia tablicy Orląt Lwowskich na kościele pod wezwaniem Świętego Krzyża mówił: „Noście Lwów głęboko w sercu” – podkreśla ks. Jagustyn.

Były prezydent Rzeszowa dr Mieczysław Janowski podobnie jak ks. Jagustyn znał osobiście Bolesława Opałka. Przypomniał, że pan Bolesław był kolegą szkolnym Zbigniewa Herberta. – Bądź wierny i idź – pisał Herbert w „Przesłaniu Pana Cogito”. On [Bolesław Opałek] był wierny i szedł do ludzi – tak dr Janowski widzi po latach charakter zaangażowania Bolesława Opałki w działalność Towarzystwa Miłośników Lwowa.

4

Szóstą odsłonę "Spotkań z dziedzictwem Kresów" zakończyła otwarta dyskusja oraz modlitwa i złożenie symbolicznego znicza pod zawieszonymi z inicjatywy Bolesława Opałka tablicami na frontonie kościoła pw. Świętego Krzyża w Rzeszowie.

tekst: Piotr Samolewicz
foto: Mateusz Werner